Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 sierpnia 2012

Nadchodzi pora "Głodu"!

Faza Druga: Głód - Michael Grant 



 Autor: Michael Grant
Seria: Gone. Zniknęli
Wydawnictwo: Jaguar
 
Rok wydania: 2010



Z pewnością zdarzyło Ci się kiedyś być głodnym. Kroki kierowały Cię do lodówki. Tylko światło? Nie szkodzi, można przecież iść do szafki z zapasami czy do sklepu.

 A co, jeśli półki sklepowe też zieją pustkami? Jeśli wszystkie jadalne produkty zostały spożyte lub zepsuły się? Co jeśli głód ściska Ci żołądek i wiesz, że jeśli nie zdobędziesz pokarmu samodzielnie, nikt nie zaspokoi Twych potrzeb?

 Życie w ETAPie staje się coraz trudniejsze. Zapasy jedzenia kończą się. Zaczyna się spór o władzę i  nieustanna walka ciemności o kontrolę nad umysłami zdezorientowanej młodzieży. Głód i strach napędza dzieci do coraz gorszych czynów.

 Podobnie jak pierwsza część serii "GONE", "Głód" cechuje się mnogością ciekawych zdarzeń. Tęsknota za rodzicami i postępujące mutacje to nie jedyne problemy. Oprócz wszechogarniającego Głodu, każdy z bohaterów musi mierzyć się z własnymi troskami i lękami. A jest czego się bać. Prócz ukrytych w ciemności stworzeń zagrożenie stanowią także ludzie. Rywalizacja między Perdido Beach a Coates staje się bardziej zażarta. Nie chodzi już tylko o władzę, a o życie.

Tak, fabuła drugiej części "GONE" nie zawiodła mnie. Bohaterowie również. Choć nie wszyscy dawali się lubić (Albert!), każdy wzbudzał moje zainteresowanie. Dzięki mnogości charakterów nie nudziłam się ani przez chwilę, ba! Nie mogłam się oderwać od tej książki. Każdy bohater wnosił do historii coś nowego, czynił ją wyjątkową i jeszcze bardziej interesującą. Z taką ilością ludzi naprawdę dużo się działo. Z ciekawością śledziłam dzieje wszystkich postaci, a drżałam o losy Dekki, Sama, Astrid (tak, polubiłam ją) i oczywiście Edilia. Denerwowało mnie jedynie Gaiaphage. Wiem, że jest ono koniecznym elementem, ale mnie wydawało się zbędne.

 Pisząc tę recenzję, jestem po lekturze pięciu tomów serii. Moją ulubioną częścią pozostaje niezmiennie "Głód". To chyba o czymś świadczy. O czym? Że nawet jeśli "Niepokój" Ci się nie spodobał, warto sięgnąć po jego kontynuację, bo można się mile zaskoczyć!

 Polecam więc tym, którzy jeszcze serii nie znają (ale proponuję zacząć od "Niepokoju") i tym, którzy utknęli na pierwszej części. Jej fanom chyba polecać nie muszę- wiem, że przeczytacie! :)
10/10

piątek, 22 czerwca 2012

Gdy ogarnia nas "Niepokój"...

Faza Pierwsza: Niepokój - Michael Grant





Autor: Michael Grant
Seria: Gone. Zniknęli
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2009








 Z pewnością każdy z Was został kiedyś w domu sam, bez opieki. Pożegnaniu rodziców towarzyszyło podekscytowanie- nareszcie można poszaleć! Samotność i większa swoboda cieszyły, ewentualne obawy i małe strachy mijały, gdy wracali rodzice.


 A co, gdyby nagle zniknęli wszyscy ludzie powyżej 15 roku życia? Gdyby pod nieprzekraczalną kopułą (zwaną ETAPem) zamknięto niczego nieświadomych nastolatków? Co, gdyby zaczęły zachodzić dziwne, niewytłumaczalne zjawiska? Gdyby kolega ze szkoły nagle zaczął strzelać laserami z rąk? Co, gdyby nie było nikogo, kto powiedziałby, że nie ma powodu do niepokoju?...


 To właśnie stało się w Perdido Beach. W jednej chwili wszyscy dorośli zniknęli. Zamilkły telefony. Internet i telewizja przestały działać. Pozostawione samym sobie dzieci musiały nauczyć się funkcjonować w tym nowym, dziwnym świecie. A łatwe to nie było.


 Interesująca fabuła to wielki atut tej serii. Społeczeństwo złożone z samych nastolatków to temat, z jakim się jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam. Michael Grant przedstawił go w bardzo ciekawy sposób. Akcja toczyła się szybko, wydarzenia były zaskakujące, a postaci niebanalne. Dzięki dużej liczbie bohaterów miałam okazję spojrzeć na zdarzenia z innych perspektyw. Mnogość charakterów pozwoliła mi szybko znaleźć własnych ulubieńców (dla mnie okazali się nimi Edilio, Sam i Astrid) jak i postaci irytujące (Albert!), a także niewzbudzające mojej sympatii (Drake). Z zapartym tchem śledziłam ich losy i przeżywałam każdy sukces czy porażkę. Z każdym kolejnym zdaniem bardziej wczuwałam się w ich sytuację i niecierpliwie czekałam na rozwój wydarzeń. 


 Po przeczytaniu pierwszej części wiedziałam już, iż seria GONE będzie jednym z moich ulubionych cykli. I rzeczywiście tak się stało. Z wytęsknieniem oczekiwałam kolejnych tomów, wciąż było mi mało opowieści o ETAPie. Odkładając książkę na bok nie przestawałam o niej myśleć- ciągle dręczyło mnie pytanie, co będzie dalej. Ale co było dalej po fazie niepokoju i jak na to zareagowałam, opowiem Wam innym razem :)


 Tę książkę polecam wszystkim nią zainteresowanym  jak i (jeszcze) niezainteresowanym. Zapewniam, że już po kilku stronach wszyscy będziecie śledzić wydarzenia z przejęciem. Warto zapoznać się z tą pozycją.
10/10


Recenzja z dedykacją dla Tris, którą ściskam :D
Kto dostał dziś wyniki egzaminu? Jak poszło? ;>
Pozdrowienia!

niedziela, 1 kwietnia 2012

"Złodziejka książek"- Markus Zusak



  
Autor:Markus Zusak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2008





  ,, Kiedy ją sobie przypominam, widzę obszerną paletę barw, ale trzy z nich, w których ją widziałem bezpośrednio, budzą największe echo. Kiedy o nich myślę, zdarza mi się unosić w powietrze i pływać nas tymi trzema momentami."
 Popływajmy razem.

  Kolory. Tak wiele da się nimi wyrazić. Tyle zdarzeń, emocji, historii. Opowieść o pewnej niesamowitej dziewczynce składa się z trzech barw:

 Biel. Zalegający wszędzie śnieg. Zimno. Blada twarz umierającego chłopca. Smutek. Biel kartek w bibliotece u burmistrza. Zmrożone, łaknące ciepła serce. Okruchy chleba na ulicy. Nadzieja. Malowane farbą litery na ścianie. Oślepiające niebo, niewidoczne z piwnicy...

 Czerń. Obudowa akordeonu Papy. Wyczekiwanie w ciemności. Dym. Mała książka w czarnej okładce. Huk bomb. Bieg na 100 metrów. Ciasnota. Trudne do rozszyfrowania znaki. Rozpacz. Błoto na twarzy. Bezpieczne schronienie. Wielkie doły i mogiły usypane z ziemi. Zasypianie przy dźwiękach muzyki. Krzyk. Czytanie na głos.
 Czerwień. Uśmiech martwego pilota. Obezwładniający strach. Roześmiane usta Rudy'ego, wyczekujące pocałunku. Czerwona twarz rozgniewanej kobiety. Wieczny głód. Splunięcie na drzwi. Książka z ognia. Płomień świecy w piwnicy. Szczęście. Żar. Zimna słonina. Współczucie. Skradzione jabłka. Ogromny ból. Tęsknota.Wymowne spojrzenia. Prawdziwa miłość.

 Wymieszanie tych trzech kolorów wydaje się być nie najlepszym pomysłem, mieszanką wybuchową. Po zmieszaniu farb o tych barwach powstaje nijaka, nieciekawa mieszanina- wiem, bo sprawdzałam. Na szczęście Markus Zusak jest o wiele, wiele lepszym artystą niż ja i ta sztuka udała mu się wyśmienicie! Stworzył piękną i wzruszającą powieść, z którą ciężko było się rozstać choćby na moment. Nadał wielkie znaczenie każdemu, nawet najkrótszemu zdaniu. W kilkuset stronach zawarł tak wiele, że ja nie potrafię tego nawet opisać. Trochę brakuje mi słów, dlatego ustąpię miejsca Jemu, bo według mnie ten cytat to najlepszy komentarz:

,, Podniosłem książkę, nawet nie zdając sobie sprawy, że w ciągu następnych lat będę do niej zaglądał tysiące razy. Że będę szukał punktów, w którym skrzyżowały się nasze drogi, i dziwił, co ta dziewczynka widziała i jakim cudem przeżyła."
 Sięgając po tę książkę, musicie się mieć na baczności. O niej nie da się zapomnieć. Nie da się przestać o niej myśleć.
Pisząc to, dalej nie mogę się otrząsnąć. Dlatego chcę skonfrontować moją opinię z Waszą. 
 ,,To najlepsze, co mogę zrobić- sprawdzić, czy wszystko się zgadza z tym, co sam wtedy widziałem."

 Tej pozycji nie da się zapomnieć, więc nie róbcie tego. Czytajcie!
10/10

Pozdrawiam, zapraszam do komentowania i życzę  miłego wieczoru.   :)