piątek, 4 stycznia 2013

Niezwykłe.


Niezwykłe akty prawdziwej miłości - Danny Scheinmann
Jeśli kogoś interesuje tytuł tego posta, dotyczy on zwartości posta- to recenzja (o.O), ostatnio niezwykle rzadko na tym blogu spotykana, w dodatku recenzja niezwykłej książki. Zapraszam do czytania i dziękuję za wspaniałe, bardzo motywujące komentarze :D






Tytuł: "Niezwykłe akty prawdziwej miłości"
Autor: Danny Scheinmann
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2007


 Prawdziwa miłość, prawdziwe szczęście- któż nie zetknął się z tymi nieco już wyświechtanymi frazesami? Pojawiają się wszędzie, na każdym kroku spotkać można mnóstwo definicji oraz sposobów na ich osiągnięcie, często powiązanych z konsumpcją, materialistycznym podejściem do życia. Wszędzie mówi się o miłości, tęskni za nią oraz zaszczęściem. Jest wszechobecna. I choć coraz częściej spotykamy komercyjne odmiany tego uczucia, przejawiające się przede wszystkim zmianą statusu na portalu społecznościowym, mnóstwem serduszek i róż w każdej postaci, mam nadzieję, iż gdzieś tam wciąż zdarzają się historie podobne do tych opisanych w "Niezwykłych aktach prawdziwej miłości"...Choć tytuł brzmi ckliwie, niezbyt zachęcająco, stanowi dokładny opis zawartości książki. Tylko nie myślcie, że to jakieś tanie romansidło, bo zdecydowanie tak nie jest. To powieść o bólu, tęsknocie, żałobie, odnajdywaniu radości w każdej sytuacji, determinacji, strachu, nadziei i woli walki, o życiu i śmierci, i tak, oczywiście, o miłości, która jest kołem zamachowym wszystkiego.

 Rok 1992. Dwudziestokilkuletni Leo Deakin budzi się w nieznanym sobie miejscu, gdzieś w Ekwadorze. Przeżył wypadek samochodowy. Niestety, miłość jego życia, Eleni nie miała tyle szczęścia. Zrozpaczony Leo nie potrafi odnaleźć się w codzienności. Pełen poczucia winy i bólu, poszukuje ukochanej wszędzie. Jest naukowcem- jego poszukiwania sięgają do tajnik fizyki oraz zoologii. Czy uda mu się na nowo odkryć miłość?
 Rok 1917. Moritz Daniecki to galicyjski żołnierz zesłany do obozu na Syberię. Obiecawszy swej ukochanej Lotte powrót do domu, zbiega i wyrusza w wycieńczającą wędrówkę. Od domu dzieli go siedem tysięcy kilometrów. Czy jego miłość i wytrwałość zdołają pokonać głód, strach, okropne zimno i wątpliwości, czy aby na pewno jest do czego wracać? 

 Te dwie porywające historie w pewnym momencie splatają się ze sobą. Choć może sposób połączenia nie jest zbyt zaskakujący, zdumiewa mnie misterność, piękno tego powiązania oraz to, jakie przyniosło skutki, nie tylko dla głównych bohaterów. Właśnie, można by o nich wspomnieć. Cóż.. szczerze mówiąc, nie polubiłam Leo oraz Moritza. Pewne cechy ich charakterów, mało znaczące dla historii zachowania irytowały mnie na tyle, że nie udało mi się wzbudzić sympatii do nich. Byłam podziwu dla ogromu ich uczuć, ale nie potrafiłam zrozumieć niektórych postępowań. Pomimo tego, bardzo przeżywałam ich emocje i opisane wydarzenia. Czułam się jakby współtowarzyszem wędrówki- choć nie polubiłam mych kompanów, obchodził mnie ich los. Dużo więcej sympatii poczułam do bohaterów drugoplanowych- Franka, Kiraly'ego i Hannah. Ich historie bardzo mnie poruszyły, ciągle trzymałam kciuki za pomyślny dla nich rozwój wydarzeń. Być może polubiłam ich bardziej dlatego, że potrafiłam choć w pewnym stopniu zrozumieć ich uczucia i zachowania. Postępowanie osób kierujących się tak ogromną miłością jest dla mnie trochę niepojęte- zapewne dlatego, iż tak potężnego uczucia (jeszcze?) nie zaznałam. 

 Jednakże ta powieść skłania do refleksji nie tylko o miłości. Mówi też sporo o szczęściu: 
„Pewnego dnia człowiek widzi zachodzące słońce i stwierdza, że jego fortuna znajduje się w miejscu, w którym słońce dotyka ziemi. Wyrusza mu naprzeciw. Idzie, idzie, idzie i po długim czasie wraca do wioski, z której wyruszył. Przemierzył cały glob, ale gdy jego przyjaciele proszą go, by opowiedział im o cudach i dziwach, które widział po drodze, nie może tego uczynić, bo oślepł od promieni słońca. Ja tylko proponuję, żebyś zapamiętał swoją wyprawę i zapomniał o przybyciu na miejsce. Jeśli tego nie zrobisz, ty również oślepniesz i zestarzejesz się, jak ja, i będziesz się zastanawiał, gdzie uciekło Ci życie, i zdasz sobie sprawę, że przez całe życie planowałeś przyszłość, która nigdy nie nadeszła. Odnajduj swoje szczęście teraz, a jak odnajdziesz swoją miłość, to je podwoisz. Chodź, wypij ze mną jeszcze jedną wódkę i posłuchaj śpiewu ptaków. Czemu nie miałbyś żyć teraz, młody człowieku?”

 Język autora jest bardzo plastyczny. Akcja jest raczej spokojna, ale urozmaicona o zmianę bohaterów narracji, co sprawia, że powieść czyta się szybko i przyjemnie. Między rozdziałami znajdują się fragmenty notatnika Leo- krótkie cytaty o miłości oraz ciekawostki dotyczące godów zwierząt; co daje nam możliwość dryfowania między mroźną Syberią, bezpieczną Anglią, Ekwadorem i wieloma egzotycznymi zakątkami naszej planety. Dzięki temu lektura staje się jeszcze bardziej interesująca. 


"Oceany rozbrzmiewają echem nawoływań wielorybów, które ślą przesłanie pod wodą do swoich ukochanych sto kilometrów dalej: "Chodź do domu, tęsknię za tobą"." 

A ja, choć skończyłam tę książkę bardzo niedawno, już tęsknię za podobną historią. I mam dla Was przesłanie, nie spod wody, a prosto z głębszych niż oceany czeluści Internetu- czytajcie! Warto! 
8/10

9 komentarzy:

  1. łoł, napisałaś recenzję o.O Gratuluję ! i nareszcie ! ! ! ^^ A co do książki to mnie zachęciłaś, jak znajdę czas to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też jestem w szoku :D I dzięki, miło mi ^^ Nie ma to jak dobra motywacja ^^

      Usuń
  2. Recenzja bardzo zachęcająca. Jeżeli znajdę trochę czasu to się za nią rozejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, powodzenia w poszukiwaniach :D

      Usuń
  3. O tak, to jest książka dla mnie! ^^ Jak tylko ją dorwę to od razu przeczytam xd :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dość ciekawa książka, nie jestem pewien czy jest jednak dla mnie. Aczkolwiek, jeśli jest w miarę krótka to przeczytam, aby dowiedzieć się, czy było warto i spróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma 370 stron :) Spróbować zawsze warto :D

      Usuń
  5. Nigdy o tej książce nie słyszałam, ale jak widać warto ją przeczytać ^^

    ps. na moim blogu właśnie wystartował konkurs, w którym do wygrania "Giń" Hanny Winter.
    Serdecznie zapraszam!
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/2013/01/zimowy-konkursik-3.html

    OdpowiedzUsuń

Jeśli chcesz, zostaw po sobie ślad, a ja z chęcią na niego odpowiem.